Przejdź do treści
Strona główna » Nowości » Kiedy relacja terapeutyczna staje się doświadczeniem korektywnym

Kiedy relacja terapeutyczna staje się doświadczeniem korektywnym

Zmiana nie zaczyna się od rozumienia

Wielu pacjentów przychodzi na psychoterapię z bardzo konkretnym oczekiwaniem. Jeśli w końcu zrozumiem, co się ze mną dzieje, jeśli poukładam swoją historię i nazwę to, co było trudne, to coś się zmieni. Wielu terapeutów, zwłaszcza na początku swojej drogi, też w to wierzy. W końcu rozumienie wydaje się logicznym początkiem zmiany.

Tyle że gabinet terapeutyczny dość szybko pokazuje, że to nie takie proste.

Pacjent może naprawdę dobrze wiedzieć, dlaczego reaguje w określony sposób. Może rozumieć swoje schematy, swoje traumy, swoje relacje z rodzicami. Może mówić o tym spójnie, spokojnie i sensownie. A potem przychodzi moment kontaktu z drugim człowiekiem i wszystko dzieje się dokładnie tak samo jak wcześniej. Ten sam lęk. To samo wycofanie. Ta sama złość albo potrzeba kontroli.

I wtedy zaczyna być jasne, że samo rozumienie nie wystarcza.

Dlatego coraz częściej mówimy dziś wprost, że zmiana nie dzieje się wtedy, gdy pacjent coś rozumie. Zmiana zaczyna się wtedy, gdy pacjent ma możliwość doświadczać czegoś innego niż to, co znał do tej pory.

Czym tak naprawdę jest doświadczenie korektywne

Doświadczenie korektywne bywa rozumiane w sposób, który brzmi atrakcyjnie, ale w praktyce jest bardzo obciążający. Jakby terapia miała polegać na naprawieniu przeszłości, na dostarczeniu pacjentowi tego, czego kiedyś nie dostał. Jakby terapeuta miał stać się kimś w rodzaju idealnej figury, która wreszcie zrobi wszystko „tak jak trzeba”.

To nie tylko nierealistyczne. To także bardzo ryzykowne dla relacji.

W rzeczywistości doświadczenie korektywne nie polega na cofnięciu czasu ani na byciu kimś idealnym. Nie polega też na zastępowaniu ważnych osób z przeszłości pacjenta. Polega na czymś znacznie prostszym, ale jednocześnie dużo trudniejszym. Polega na tym, że w teraźniejszości pojawia się nowa jakość relacji.

Nie w opowieści o tym, co było. Nie w analizie. W realnym kontakcie, który dzieje się tu i teraz między pacjentem a terapeutą.

Co ważne, to nowe doświadczenie bardzo rzadko jest spektakularne. Częściej jest ciche, subtelne, czasem ledwo uchwytne. I być może właśnie dlatego potrafi zapisać się tak głęboko.

Dlaczego sama interpretacja często nie działa

Wiele najważniejszych doświadczeń relacyjnych pacjenta wydarzyło się bardzo wcześnie. Zanim miał słowa. Zanim potrafił coś zrozumieć albo nazwać. Te doświadczenia zapisały się nie w opowieści, ale w ciele, w napięciu, w automatycznych reakcjach oraz w sposobie wchodzenia w kontakt.

Dlatego nawet bardzo trafna interpretacja często nie trafia tam, gdzie trzeba.

Pacjent może powiedzieć, że rozumie, iż ta jego reakcja jest przeniesieniem. Może się z tym zgadzać na poziomie intelektualnym. A jego ciało i tak reaguje tak, jak reagowało zawsze. Pojawia się lęk. Albo wycofanie. Albo impuls do ataku.

Doświadczenie korektywne działa inaczej. Ono nie próbuje przekonać pacjenta do nowego spojrzenia. Nie tłumaczy mu, że „teraz jest inaczej”. Ono po prostu się wydarza. I zostawia po sobie ślad.

Terapia jako pierwsze miejsce nowego doświadczenia relacyjnego

Dla wielu pacjentów psychoterapia jest pierwszym miejscem, w którym relacja z drugim człowiekiem nie przebiega według znanego schematu. Czasem po raz pierwszy w życiu mogą doświadczyć, że konflikt nie kończy relacji, że granica nie oznacza odrzucenia, że emocje nie są karane ani ignorowane, a druga osoba nie znika wtedy, gdy robi się trudno.

Dla części pacjentów brzmi to niemal banalnie. Dla innych jest to coś zupełnie nowego, wręcz niewyobrażalnego. I właśnie te doświadczenia mają charakter korektywny.

Nie dlatego, że psychoterapeuta robi coś nadzwyczajnego. Ale dlatego, że relacja terapeutyczna ma inne ramy, inne tempo i inną odpowiedzialność niż relacje, które pacjent znał wcześniej.

Kiedy relacja naprawdę zaczyna leczyć

Relacja terapeutyczna nie staje się korektywna dlatego, że jest miła albo empatyczna. Nie dlatego, że pacjent czuje się w niej dobrze. Relacja zaczyna leczyć wtedy, gdy potrafi wytrzymać to, co trudne.

Na przykład wtedy, gdy pacjent przeżywa silne emocje, a terapeuta się nie wycofuje. Złość pacjenta nie powoduje chłodu. Rozpacz nie prowadzi do pośpiechu. Lęk nie kończy się natychmiastowym uspokajaniem. Terapeuta zostaje w relacji.

Relacja zaczyna być korektywna również wtedy, gdy terapeuta nie reaguje automatycznie na reenactment. Pacjent testuje, prowokuje, idealizuje albo dewaluje. Terapeuta widzi, co się dzieje, czuje reakcję w sobie, ale nie działa z impulsu. Już samo to bywa dla pacjenta zupełnie nowym doświadczeniem.

Ogromne znaczenie ma też zdolność do naprawy „pęknięć”. Relacja może się zachwiać, czasem bardzo subtelnie, a czasem wyraźnie. To nie jest porażka. Doświadczeniem korektywnym nie jest brak pęknięć, ale możliwość ich zauważenia i naprawienia.

Relacja leczy także wtedy, gdy terapeuta potrafi jednocześnie utrzymać bliskość i strukturę. Nie rozmywa granic, nie chowa się za rolą i nie zostawia pacjenta samego z emocjami. To trudna równowaga, ale właśnie ona tworzy nową jakość kontaktu.

Dlaczego te momenty zostają głębiej niż słowa

Najważniejsze momenty terapeutyczne rzadko są zapamiętywane jako konkretne zdania. Pacjent często nie pamięta, co dokładnie zostało powiedziane. Pamięta natomiast, jak się wtedy czuł, czy ktoś z nim został i czy relacja wytrzymała napięcie.

Te doświadczenia zapisują się w proceduralnej pamięci relacyjnej, poza narracją i poza językiem. To właśnie tam zaczyna się zmiana, która później wpływa na sposób bycia pacjenta w innych relacjach.

Przeniesienie, przeciwprzeniesienie i sens relacji

Jan Wiener bardzo wyraźnie pokazuje, że doświadczenie korektywne nie wydarza się obok przeniesienia, ale dokładnie w jego środku. To w przeniesieniu ujawniają się stare wzorce relacyjne pacjenta, a w przeciwprzeniesieniu terapeuta może poczuć, co naprawdę dzieje się w relacji.

Doświadczenie korektywne nie polega na unikaniu tych procesów ani na próbie ich kontrolowania. Polega na pozostaniu refleksyjnym, zamiast reagować automatycznie.

Doświadczenie korektywne to nie idealizacja terapeuty

Warto to powiedzieć jasno. Relacja terapeutyczna nie staje się korektywna dlatego, że terapeuta jest idealny. Bardzo często dzieje się dokładnie odwrotnie.

Najbardziej korektywne bywają momenty, w których terapeuta popełnia błąd, relacja się chwieje, a potem zostaje naprawiona. Doświadczenie, że coś się zepsuło i ktoś to zauważył oraz wziął za to odpowiedzialność, bywa dla pacjenta absolutnie przełomowe.

Co to zmienia w naszej pracy

Kiedy zaczynamy patrzeć na relację jako na potencjalne doświadczenie korektywne, zmienia się sposób, w jaki pracujemy. Mniej skupiamy się na tym, czy sesja była „dobrze poprowadzona”, a bardziej na tym, jak byliśmy obecni w relacji. Mniej boimy się napięcia, a bardziej uczymy się je wytrzymywać. Mniej gonimy za idealnymi interwencjami, a bardziej dbamy o jakość kontaktu.

Na koniec

Relacja terapeutyczna staje się doświadczeniem korektywnym wtedy, gdy pacjent zaczyna doświadczać, że relacja może wyglądać inaczej niż dotąd. Nie idealnie i nie bezboleśnie, ale wystarczająco stabilnie, by można było w niej zostać. To właśnie to doświadczenie, powtarzane i osadzone w czasie, zaczyna realnie zmieniać sposób bycia pacjenta w świecie.

Bibliografia:

Hick, S. F., & Bien, T. (Eds.). (rok). Mindfulness and the therapeutic relationship. Guilford Press.

Tishby, O., & Wiseman, H. (Eds.). (rok). Developing the therapeutic relationship: Integrating case studies, research, and practice. American Psychological Association.

Wiener, J. (rok). The therapeutic relationship: Transference, countertransference, and the making of meaning. Texas A&M University Press.

Charura, D., & Paul, S. (Eds.). (rok). The therapeutic relationship handbook: Theory and practice. (Wydawnictwo – jeśli dostępne; jeśli brak danych, można pominąć).

Sprawdź również:

Kiedy relacja terapeutyczna staje się doświadczeniem korektywnym

Kiedy relacja terapeutyczna staje się doświadczeniem korektywnym

Zmiana nie zaczyna się od rozumienia Wielu pacjentów przychodzi na psychoterapię z bardzo konkretnym…

Kateksja i dekateksja: zapomniane pojęcia o kluczowym znaczeniu terapeutycznym

Kateksja i dekateksja: zapomniane pojęcia o kluczowym znaczeniu terapeutycznym

Jak rozumienie inwestycji energii psychicznej pomaga pracować z traumą, relacjami i ciałem W codzien…

Pożądanie, ból i myślenie: masochizm pierwotny i teoria psychoanalityczna

Pożądanie, ból i myślenie: masochizm pierwotny i teoria psychoanalityczna

Fibromialgia: nowa choroba polegająca na bolesnych napięciach Pozbawione uchwytnej, organicznej przy…

Etyka w terapii par i rodzin: między jasnymi zasadami a codzienną szarą strefą

Etyka w terapii par i rodzin: między jasnymi zasadami a codzienną szarą strefą

Etyka to temat, który towarzyszy nam w pracy terapeutycznej od pierwszych dni szkolenia. Uczymy się …

Dar śmiechu: O rozwoju poczucia humoru w analizie klinicznej

Dar śmiechu: O rozwoju poczucia humoru w analizie klinicznej

DOJRZAŁE POCZUCIE HUMORU Odmian poczucia humoru jest niezliczona ilość: mniej i bardziej rozwinięte,…

Robert Waska „Niebezpieczeństwo zmiany: podejście kleinowskie wobec pacjentów, którzy doświadczają postępu jako traumy”

Robert Waska „Niebezpieczeństwo zmiany: podejście kleinowskie wobec pacjentów, którzy doświadczają postępu jako traumy”

Rozdział 1Słyszę, że pukasz, ale nie możesz wejść Są pacjenci, których leczyłem metodą analityczną, …